sport, polityka, z życia wzięte
RSS
poniedziałek, 31 października 2011

                Pewnie pomyślicie, że oszalałem lub, iż opętał mnie halloweenowy klimat. Otóż nic bardziej mylnego! Ostatnimi czasy zacząłem się przyglądać poczynaniom lidera drugiej co do wielkości partii opozycyjnej w Polsce i zacząłem się zastanawiać, czy aby przypadkiem nie jest on potomkiem Draculi lub samym transylwańskim hrabią…

                Oczywiście nie porównuje Palikota do jednego z wampirów, których pełno jest w najnowszej amerykańskiej pop-kulturze. Nie mówię, iż błyszczy się on w promieniach słonecznego światła czy, że na randce wsuwa pizzę polaną sosem czosnkowym. O nie! Przywódca Ruchu Palikota kojarzy mi się z klasycznymi bohaterami horrorów o wampirach. Filmami takimi jak : Nosferatu, Dracula, Miasteczko Salem czy Wywiad z wampirem. Skąd takie wnioski? Osobiście nigdy nie widziałem Janusza Palikota, dlatego nie wiem jaki wpływ ma na niego dzienne światło, ale gotów jestem się założyć, że gdyby mu tak przebić serce osinowym kołkiem to by zmarł! No dobra, pewnie każdy po takim ciosie kopnąłby w kalendarz…  Ale jest jeszcze jedna rzecz, która może zdemaskować Janusza Palikota. Jest nią krzyż!  Nie trzeba być van Helsingiem by wiedzieć, że każdy wampir wzdryga się na widok krzyża, który potrafi parzyć skórę tych nocnych kreatur. Nic więc dziwnego, że Ruch Poparcia Palikota stara się pozbyć najświętszego Polskiego symbolu religijnego z Sejmu. Bez niego, będzie im dużo łatwiej działać pod przykryciem, poszerzać swoje wpływy i prowadzić Polskę prosto w ręce Niemców, Rosjan oraz Szatana…

                Pisząc poważnie, to działania najmłodszej sejmowej partii w Polsce mnie mocno rozczarowują. Palikot mnie kupił obiecując walkę z klerem oraz chęcią odseparowania kościoła od polityki. Miałem zatem nadzieje na poważną narodową debatę dotyczącą opodatkowania „czarnej mafii”, a zamiast tego dostałem jakąś farsę o krzyż. Znowu… Mało nam było żenujących scen pod Pałacem Prezydenckim? Musimy sobie zrobić powtórkę z nie tak odległej przecież historii, tym razem w sejmie? Rozumiem, że RPP chce pokazać swojemu elektoratowi, że – tak jak obiecywał – powalczy z kościołem, ale mógłby to zrobić w inny sposób, niż rozpętując burzę w szklance wody. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie to na Wiejskiej  może wisieć krzyż, gwiazda Dawida, logo Forda, znaczek Mercedesa, kółka olimpijskie czy świetlny znak Batmana, byleby posłowie zaczęli się zajmować prawdziwymi problemami narodu. A nie kolejną pierdołą, która zaślepi furiatów i stanie się tematem zastępczym na pierwsze strony gazet.          

No chyba, że Palikot faktycznie jest wampirem. Już słyszę, jak elektorat PiS’u mówi : „A nie mówiłem” wkładając za pazuchę naostrzone osinowe kołki, wypełniając manierki wodą święconą, rozpalając pochodnię i powoli ruszając na Sejm. Dokładnie tak samo jak transylwańscy wieśniacy ruszyli na zamek hrabiego Draculi.  

czwartek, 13 października 2011

              „Donald matole! Twój rząd obalą kibo…” a nie, przepraszam. Ani kibole, ani pikniki. Wszyscy kibice razem wzięci, wszystkich polskich klubów, którzy tak bluzgali i gwizdali na Tuska i jego rząd mogą mu przez kolejne 4lata co najwyżej… nagwizdać. Stadionowa mobilizacja na nic się zdała. Platforma Obywatelska została pierwszą polską partią, która wygrała wybory drugi raz z rzędu.

                Rzadko się zdarza, żeby kibice polskich klubów piłkarskich byli tak zgodni. Pomijając nieśmiertelne i kultowe przyśpiewki takie jak :„PZPN, PZPN, Jeb*ć, jeb*ć PZPN” czy „wróg numer 1, policja wróg numer  1” polscy kibice zgadzają się ze sobą jeszcze rzadziej niż parlamentarzyści. A tu proszę; jak Polska długa i szeroka, od Bałtyku aż po Tatry na wszystkich stadionach słychać było chóralne przyśpiewki besztające szefa rządu. Mobilizacja wśród kibiców przeogromna! Wydawać się mogło, że Donald Tusk może przegrać wybory przez – o słodka ironio – swoją ukochaną piłkę nożną.

                I co? Jajco! Kibice, nawet wspierani przez PiS (wizyty PiSo’wkich polityków w areszcie, mające na celu wesprzeć „Starucha” mnie rozbroiły) nie byli wstanie zagrozić wielmożnie panującemu. Wszystkie transparenty, oprawy i zdarte gardła poszły jak krew w piach, taa… krew od razu. Donald ma się dobrze, przed nami kolejne zakazy stadionowe za wulgarne przyśpiewki i mecze często bez udziału kibiców gości…

                Wydaje się jednak, że nie wszystkim kibicom rządowe represje przeszkadzały. Nie każdy kibol wściekał się na wzmożoną inwigilację policji na stadionie. Niektórym fanom piłki kopanej tego było mało! Najwidoczniej kibice Korony Kielce nie czuli się dość bezpiecznie na swoim stadionie. Postanowili więc zwrócić się o pomoc do super bohatera. Takiego naszego James’a Bonda. Zagłosowali zatem na Tomasza Kaczmarka vel. Agent Tomek! Świeżo wybrany poseł zasłynął tym, że zarywał stare baby, by później nakłaniać je do przyjmowania łapówek. Jak nasz dzielny stróż prawa i moralności pomoże kieleckim kibicom? Cóż, opcji ma wiele. Może skorzysta ze swojego doświadczenia i wmiesza się w kibiców na „młynie”. Tam najpierw podjudzi ludzi do wulgarnych przyśpiewek, potem wszystkich spisze i nałoży zakazy stadionowe. W ten sposób kibice wyplewią wulgarne chamstwo ze stadionu,  i na Ściegiennego zostanie sama kulturalna elita.

                Kaczmarek reklamował się hasłem „ostatni na liście, pierwszy dla Polski”.

Czy zostanie również pierwszym kibicem Korony?




piątek, 07 października 2011

              Chodźmy wszyscy do stajenki urn dla Jarosława i Donalda… Co to, to nie! Pier..niczę! chromolę! Dość, szepczę, mówię, ba… krzyczę nawet! Nie może tak być, że stawiani jesteśmy przed wyborem PiS lub PO, PO lub PiS. Nie mogę już słuchać, ani czytać tych pierdół o mniejszym źle. Nie chcę być już zastraszany opowieściami typu:  „zagłosuj na PO, bo wróci Jarosław i zobaczysz”. Co zobaczę? No dobra, jak faktycznie zobaczę Macierewicza, Fotygę czy Ziobrę  z tekami ministrów, to chyba sięgnę po literaturę japońską by dokładnie przestudiować know how z dziedziny seppuku i zaśpiewam : „żegnajcie przyjaciele moi”. Ale strach nie może kierować naszymi czynami, nawet strach przed tak przerażającym monstrum jakim jest ubrany w puste frazesy i wypełniony nienawiścią klub o nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Nie godzę się na to, aby władzę na kolejne 4 lata dostała Platforma, tylko dlatego, że sama jest potworkiem mniej strasznym. Nie chcę, aby rządziła nami partia, która, gdyby miała odwagę i postawiłaby na szczerość w swoich reklamówkach, to na plakatach widniałoby hasło „Po 1 nic nie robić i nie szkodzić, po 2 patrz punkt 1” – a i tak z tym nieszkodzeniem to mocno podkoloryzowałem…

                Platforma Obywatelska swoją szansę na zrobienie z Polski drugiej Irlandii (he, he) już dostała. Wyszło mocno beznadziejnie i przyszedł czas na rozliczenia. Problem polega na tym, że ludzie boją się rząd Donalda Tuska rozliczyć. Bo gdyby owo rozliczenie miało być rozliczeniem sprawiedliwym, to PO mogłaby nie przekroczyć progu wyborczego, ale ludzie oczami wyobraźni już widzą wielki comeback, IV RP.  Powrót inwigilacji, walki o „prawdę historyczną”, niekończących się kłótni z naszymi najważniejszymi – z punktu ekonomicznego sąsiadami (Rosja i Niemcy) – oraz niekończącego się roztrząsania tragedii Smoleńskiej. Wyborcy niechętni PiS’owi oczywiście wyolbrzymiają opowiadając, iż boją się przymusowych pochodów 10 każdego miesiąca, ale w każdym nawet najbardziej ponurym żarcie jest ziarenko prawdy – przypomnijcie sobie sceny z krzyżem w tle czy pogrzeb na Wawelu, który tak podzielił Polaków, pobicie dziennikarki Polsatu pod Jasną Górą, etc.

                Jeśli nie PO to co? Zapytacie… Nie wiem. Przyznam szczerze, że znużyły mnie już polskie kampanie wyborcze, w których merytoryki jest jak lodu na Saharze, a rzetelnych programów to możemy szukać ze świecą. Kurna, jaką świecą, tu już nawet najmocniejsze halogeny nie pomogą. Każda partia wypisze pierdoły, których i tak nie zrealizuje, ale które wyborca chce usłyszeć i fajrant. Reszta to już plakaty, reklamy telewizyjne i radiowe oraz wzajemne oskarżenia. Taki polski kociołek.

                Czy zatem sugeruję, żeby na wybory po prostu się wypiąć i tą jesienną niedzielę spędzić z kubkiem gorącej herbaty i dobrą książką w towarzystwie kota (niekoniecznie Alika) oraz dobrą muzyką w tle? Nic bardziej mylnego. Proszę was, apeluję, abyście poszli głosować zgodnie z waszymi  sumieniami. Jeżeli wierzycie, że wszędzie są spiski, jeżeli w którejś minucie słynnego filmiku na youtubie słyszeliście strzały i domagacie się wyjaśnień – głosujcie na PiS. Jeśli waszym zdaniem Donek i Przyjaciele™ rządzili Polską godnie, to śmiało – skreślcie kandydatów PO i zróbcie z Platformy partię, która pierwszy raz od 89’ „obroni” władzę. Jeśli macie poglądy lewicowe, to … no to Wam współczuje, bo SLD Napieralskiego ma tyle wspólnego z lewicą co … nie wiem, to po prostu nie jest lewica, tylko klub ludzi lubiących czerwone koszule. Zostaje jeszcze Ruch Palikota, Korwin-Mikke, PJN i nieśmiertelny PSL, który niezależnie od tego, kto wygra wybory, za resort rolnictwa sprzeda się jak tirówka na E7…

                Wybór należy do Was, tylko proszę nie głosujcie przeciwko komuś, zagłosujcie za kimś.

środa, 05 października 2011

     

               Guantanamera! Kielce to miasto lid... a nie, poniosło mnie trochę, jest jeszcze Śląsk. Śląsk, który w Kielcach uległ Złocisto-Krwistym 1:2, więc gdyby liga się teraz skończyła… ah, pięknie tak pomarzyć.  Jednak radosne nastroje wśród kibiców Korony, kubłem lodowatej wody tonuje trener Ojerzyński. Wszak Korona – jak przypominają sami piłkarze oraz sztab szkoleniowy - nadal walczy o utrzymanie. Rozumiecie? Jedyna niepokonana drużyna w lidze nadal boi się, że spadnie. To do cholery o co gra Cracovia? Przecież nie o podium i puchar polski…

                Oczywiście droga do zakończenia ligi jest równie długa, co wyprawa Frodo do Mordoru, więc popadanie w hura optymizm jest kiepskim pomysłem. Zwłaszcza  jeśli Kielczanie mają w pamięci rundę rewanżową poprzedniego sezonu. Jednak na nerwy działają mi pomeczowe wypowiedzi Koroniarzy. Rozumiem, że nie chcą pompować balonika i nakładać na siebie dodatkowej presji. Zgadzam się z tym działaniem w 100% i podpisuje się pod nim obiema rękoma, ale…

                No właśnie jest ALE! Wizerunek Korony sezonu 2011/2012 po IX kolejkach przedstawia się następująco: młodzi, gniewni, waleczni, niebojący się żądnego przeciwnika piłkarze, dowodzeni przez niedoświadczonego na stopie ekstraklasowej, ale cholernie charyzmatycznego trenera. I tutaj jak pięść do oka czy kwiatek do kożucha pasują mi te asekuracyjne wypowiedzi. Cieszy mnie niezmiernie, że Korona pokazuje, że ma cojones na boisku, ale fajnie by było, gdyby pokazali to również i po za nim.

   No dobra, to ponarzekałem. Jakby mi ktoś przed rozpoczęciem tego sezonu powiedział, że po 9 kolejkach, Korona będzie miała na swym koncie 19 pkt., że nie przegra meczu, a ja będę się mógł do MKS’u przyczepić tylko o to, że zawodnicy i trenerzy są zbyt „grzeczni” w wywiadach, to wysłałbym takiego delikwenta/delikwentkę na przymusowe badania psychiatryczne. A jednak, potwierdzają się słowa trenera Śląska Wrocław, pana Oresta Lenczyka, który w zeszłym sezonie zastąpił trenera Tarasiewicza i z miernie grającej drużyny zrobił vicemistrza Polski. Pan trener Lenczyk w jednym z wywiadów powiedział, że w naszej lidze, wystarczy grać ze stuprocentowym zaangażowaniem, aby wyniki osiągać. Korona zdaje się być zaangażowana na 101%. Mam nadzieję, że owo zaangażowanie im nie minie, gdy zdobędą 30 punkt, który jak pokazuje historia zapewnia utrzymanie…

czwartek, 02 czerwca 2011

                 Nie wiem czy to przez mój melancholijny nastrój, czy typowo „polskie” podejście do bycia zawsze na „NIE!”, ale mam wrażenie, że Polska piłka nożna - nie tyle wyrżnęła o dno, co muł ma już na wysokości nosa. Nie chodzi mi już nawet o wojnę między kibicami, kibolami, pseudokibicami, stadionowymi bandytami (niepotrzebne skreślić), a rządem premiera Tuska. Już nawet nie o żenująco niski poziom naszej „Ekstra(haha)klasy” – na finiszu której, kluby walczące o europejskie puchary robiły wszystko, aby wymigać się z batalii przeciw tuzom z Estonii, Łotwy czy Białorusi. Zatrważająco niski poziom naszych reprezentacji (również młodzieżowych) też można już – z przyzwyczajenia – puścić mimo uszu. Kolejne gigantyczne wpadki, przy budowie stadionów na Euro (murawa w Poznaniu, cyrk na Narodowym, poślizg w Gdańsku) chyba nikogo nie dziwią – choć sam przyznam, że jeszcze przed miesiącem byłem pod wrażeniem nowo powstałych obiektów i z niecierpliwością czekałem rozpoczęcia Euro.

                Zapach mułu – który chyba każdy kibic piłki kopanej, mieszkający w kraju nad Wisłą czuje pod swymi nozdrzami spotęgowały zbliżające się sparingi reprezentacji prowadzonej przez Franciszka Smudę. Miały być wielkie święta , na nowych, pięknych stadionach. Mecze ze znakomitymi rywalami, a jest jedno wielkie gów… tzn. bagno. Pierwszego punktu, nie spełnili nasi budowlańcy / samorządowcy? Już sam nie wiem, kogo za bajzel przy budowie PGE Areny w Gdańsku rozliczać. Gdy reprezentanci  Francji zobaczyli na jakim stadionie przyjdzie im grać zażądali przeniesienia spotkania na inną arenę – lub, najchętniej jego odwołania. Trudno im się dziwić, gra na placu budowy do najprzyjemniejszych nie należy, a termin 9 VI dla piłkarzy „Trójkolorowych” jest już terminem wakacyjnym. Aż czuć ten ich zapał do gry, tą determinację!

                Przed potyczką z europejskim gigantem, polskich kibiców czeka nie mniejsza gratka. Orły Smudy zmierzą się z reprezentacją Argentyny. Tutaj, na pierwszy rzut oka, wszystko wygląda pięknie. Mecz miał i ma się odbyć na stadionie Legii, który jest już w pełni oddany do użytku. Rywal to najwyższa półka światowa. Nic, tylko rozbić świnkę skarbonkę, kupić bilety i z zapartym tchem obserwować popisy Leo Messiego, Carlosa Teveza czy Diego Milito. Nic z tego. Do Warszawy przyjeżdża jakaś zbieranina piłkarzy, która zapewne ostatni raz zagra w takim składzie. Niech sam fakt, że w składzie „Albicelestes” znalazł się Ariel Alejandro Cabral – piłkarz Legii Warszawa przemówi za siebie. Tak, tej Legii Warszawa. Serio.

                Polacy są znani ze swej gościnności. Szkoda, że tym razem chleb i sól, zastąpią żenada i tandeta. Cóż, czasy się zmieniają. Promocja Euro 2012 ruszyła pełną parą.



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
Zobacz Commercial Service na Oferteo.pl