sport, polityka, z życia wzięte
RSS
wtorek, 09 grudnia 2008

   W poniedziałek planowałem napisać podsumowanie jesiennej rundy w ekstraklasie. Chciałem, jak prawie każdy, pochwalić niesamowicie widowiskowo grającego Lecha Poznań. Planowałem też wyrazić swoje pozytywne zaskoczenie drużynami ze stolicy, oraz zastanowić się nad słabszą dyspozycją mistrza kraju - krakowskiej Wisły. Nim zasiadłem do mej twórczej pracy, odwiedziłem portal Sport.pl i jako głowny news przeczytałem, że zatrzymano kolejnego podejrzanego w aferze korupcyjnej, która już od kilku lat trawi nasz futbol. Tym razem padło na Jarosława Ż. - młodego arbitra, uważanego za jednego z najlepszych fachowców w naszym kraju. Sędziego, który już dorobił się statusu arbitra międzynarodowego. Kolejne znane nazwisko powiązane z Fryzjerem. Ochota na pisanie o polskiej piłce przeszła mi jak ręką odjął. Podsumowanie przełożyłem na dziś. Gdy siadałem do pisania, włączyłem TVN24 i co? Kolejny hot news! Tym razem "łupem" wrocławskiej prokuratury pada numer jeden wsród rodzimych panów z gwizdkiem, nasz samorodek podczas ostatnicih mistrzostw Europy, jedyny polski kandydat na sędziego podczas mundialu - Grzegorz G. Ta wiadomość mocno mnie zaskoczyła. O powiązaniach Jarosława Ż. z piłkarskim półświatkiem krążyły plotki. Ale, żeby Grzegorz G, któremu wzorowo rozwijała się kariera, który przecież pochodzi z zamożnej rodziny, więc biedy nie zaświadczył ? Nawet on? Nasz polski Pierre Luigi Colina ? Co powodowało sędziami Ż. i G. ? Może faktycznie, jak tłumaczył się inny znany oskarżony w tej sprawie - Dariusz W. W polskim środowisku piłkarskim prawie każdy jest umoczony i jak chcesz się wybic, to musisz zagrać w piłkarskiego pokera ?

    Wrocławska prokuratura zatrzymała już blisko 180 osób. Można obstawić orzechy przeciw dolarom, że na tym się nie skończy. Przerwa zimowa dopiero się zaczęła i obawiam się, że emocje związane z polską piłką będą tylko negatywne. Chyba, że Kolejorz ofiaruje nam świąteczny prezent i pokona Feynoord przynajmniej dwiema bramkami.

Dla takich kibiców, chyba warto oczyścić polski futbol? Włochom udało się w 4 miesiące, my gnijemy już kilka lat.

 

poniedziałek, 08 grudnia 2008

    Zazwyczaj tak jest, że gdy mówimy "gorzej być nie może" to zachwile wydarza się coś takiego, że mamy ochotę ugryźć się w język. Pamiętam, że po wyborach parlamentarnych, w których Prawo i Sprawiedliwość wyprzedziło Platformę Obywatelksą uwierzyłem w to, że w Polskiej polityce przyszedł czas spokoju. Co prawda nigdy nie byłem zwolennikiem braci Kaczyńskich - wygrana Lecha w wyborach prezydenckich przyprawiła mnie o dreszcze - ale uwierzyłem Donaldowi Tuskowi, Janowi Marii Rokicie oraz Jarosławowi Kaczyńskiemu w ich przedwyborcze deklaracje. Po nieudolnych rządach SLD, PiS wraz z PO miały stworzyć POPiSową koalicję, która miała zapewnić nam, Polakom dobrobyt i stabiliację. Od wrześniowych wyborów w roku 2005 minęły ponad 3 lata i faktycznie oglądaliśmy POPiSowy spektakl kłamstw, głupoty i oszustw. Zamiast silnej prawicowej koalicji, PiS związał się z samozwańczym przywódcą polskich chlopów, Andrzejem Lepperem oraz ze zmorą polskich uczniów i nauczycieli, Romanem Giertychem. Koszmarna koalicja Prawa i Sprawiedliwości, Samoobrony oraz Ligi Polskich Rodzin, nie mogła trwać długo i na nasze szczęście nie trwała. Po seksaferze i aferze gruntowej, wicepremier Andrzej Lepper pożegnał się z ministrialną teką, a Samoobrona opuściła koalicje. W tej sytuacji jasne okazało się, że czekają nas nowe wybory.

   Tym razem, to PO pewnie wygrało wybory i obiecało stabilną koalicję z PSL. Znów zaczęły się obietnice o stabilizacji i dobrobycie. Nowy premier, Donald Tusk obiecał nam, że z Polski uczyni drugą Irlandię, zapewnił o wzajemnym szacunku z prezydentem Kaczyńskim. Innymi słowy cud-miód. Oj naiwny ten kto w te słowa uwierzył. Prezydent z premierem - delikatnie mówiąc - dalej za sobą nie przepadają. O ich wzajemnej niechęci mogliśmy się przekonać przy okazji szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Obaj panowie postanowili sobie urządzić przedwczesną kampanię prezydencką, za sprawą której Polska na tle swych sojuszników z UE wypadla jak Republika Bananowa. Człowiek, aż się bał włączyć wiadomości, gazet unikał jak ognia a w radiu słuchał tylko wesolego głosu Dody - byle uniknąć polityków. Minęło troche czasu, a nienawiść polityków niedoszłego POPiSu znów dała znać o sobie. Prezydent Kaczyński udał się do Gruzji, gdzie na Osetyjskiej granicy padły strzały. Tutaj zaczęła się kolejna farsa. Prezydent usłyszawszy język rosyjski oskarżył o ten incydent naszych wschodnich sąsiadów, co marszałek sejmu skwitował lakonicznie "jaki prezydent taki zamach". Na ten zabawny? Być może, niepotrzebny? Zdecydowanie, komentarz marszałka Komorowskiego obruszył się PiS i zarządał dymisji Komorowskiego ze stanowiska marszałka. W szanse na powodzenie tego wniosku, nie wierzył chyba nawet sam Jarosław Kaczyński, ale udało mu się wywolać kolejną burzę w szklance wody. Teatrzyk jaki zafundowało nam trio Kaczyński,Komorowski,Niesiołowki, obije się nam gorzką czkawką jeszcze nie raz. Praca nad budżetem znów stała się drugoplanowa, a rządne sensacji media zostały chwilowo zaspokojone. Co na to wszystko prezydent? Udał się na wycieczkę na daleki wschód, ale komentować jego wojaży nie zamierzam - pozostawie to komikom. 

     Jeśli cyrk, który rozpętał się na mównicy sejmowej podczas debaty na temat marszałka nazwiemy obiadem dla mediów, to prawdziwy deser dziennikarzom zafundował minister spraw zagranicznych - Radosław Sikorski, który podczas gali z okazji 25lecia nagrody Nobla Lecha Wałęsy, zaapelował do byłego prezydenta, aby ten nie przejmował się "moralnymi karłami". Tak wielka gafa, tak wytrawnego polityka może dziwić. Ale jeśli wziąć pod uwagę epitety jakimi co i rusz obrzucają się politycy PO i PiSu, to dziwić powoli przestaje każde, nawet najbardziej niegodne zachowanie. 

 

 

piątek, 05 grudnia 2008

    Polscy kibice dzielą się na hura optymistów i wielkich pesymistów. Optymiści podbudowani zwycięstwami naszej reprezentacji z takimi potęgami jak Portugalia czy Czechy wierzą w zwycięstwa. Pesymiści wyśmiewają wszystkie nasze drużyny. A gdy ku ich zaskoczeniu, reprezentacja dostanie sie na mundial czy euro - wyznają zasadę "trzech meczy" : meczu rozpoczęcia, meczu o wszystko i meczu o honor. Pech chciał, że przez ostatnie wielkie imprezy nasza reprezetnacja - ku uciesze pesymistów, spełnia dokladnie taki scenariusz.

    Nie ważne, jaki podział panuje wsród naszych kibiców. Polski kibic to prawdziwy romantyk i jak na takiego przystało, Polak pokochał polską piłkę miłością trudną, bolesną i niespełnioną. Co gorsza wybranka polskiego kibica jest : Nieuczciwa - afera korupcyjna ciągnie się za nią już kilka lat, a końca nie widać. Brzydka - wystarczy spojrzeć na stadiony, na których przyszło grać polskim piłkarzom. Reprezentuje sobą niski poziom - przez nią Polak na zachodzie a teraz już i wschodzie musi się wstydzić. Kibicowskie oblubienice Anglików, Niemców, Hiszpanów, Włochów, czy też Rosjan prezentują się przy wybrance serca Polaka, jak najpiękniejsze księżniczki, a Polak wybrał sobie starą brzydką kuchtę. 

   Mimo tych ewidentych wad, które owa kuchta posiada, polski kibic pokochał ją na dobre i na złe (niestety często nawet na gorsze niż złe). Gdy, po osiemnastu latach, nasza reprezetnacja dostała się na mundial do Korei i Japoni, polski kibic już miał nadzieję, że brzydula przeobrazi się w piekną księżniczkę. Niestety, zadziała klątwa trzech meczy i luba polskiego kibica wróciła do garów. Na niemieckich boiskach, polski romantyk miał nadzieję udowodnić niezbyt lubianemu sąsiadowi, że jego wybranka jest równie piękna, jeśli nawet nie piękniejsza. Niestety...Polka i tym razem szybko wróciła do kuchni. Kolejna szansa na zamienienie polskiej kuchty w piękną księżniczkę pojawiła się w te wakacje. Polka miała szansę stać się najpiękniejszą damą na Starym Kontynencie, ale po raz kolejny, po trzech spotkaniach polska kuchta musiała szorować gary, w ciemnej, smętnej i brudnej kuchni.

    Czy uczucie, które polski kibic odczuwa do brzyduli kiedyś osłabnie? Czy może to kuchta, przeobrazi się w prawdziwą piękność ? Wystarczy wyciągnąć ją z tej smierdzącej, skorumpowanej dziury dla której gotuje - PZPN. Ładnie ubrać - stadiony budować wreszcie zaczęliśmy i chwilę poczekać, by młodzi adepci sztuki piłkarkiej  na tych stadionach potrenowali. Jeśli te warunki zostaną spełnione, to ukochana polskiego kibica, przeobrazi się w godną najwiekszej miłości księżniczkę, która być może wróci do kuchni, ale tylko po to by zaserwować nam - kibicom najwspanialsze dania.                                    

1 ... 11 , 12 , 13
 
Zobacz Commercial Service na Oferteo.pl