sport, polityka, z życia wzięte
Blog > Komentarze do wpisu

Dobry jak pizza

Zapewne sami doskonale wiecie, że w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: podatki i śmierć. Od podatków można próbować się wymigać. Niestety zawsze kończy się to fatalnie – zapytajcie Ala Capone. Ze śmiercią zaś nie da się wygrać. Można jednak sukę oszukać. Wystarczy być dobrym jak... pizza.

Nie upadłem na głowę, a upały – choć doskwierają – to nie zaburzyły mojego osądu. Na prawdę, aby przechytrzyć Ponurego Żniwiarza wystarczy być tak dobrym jak ta włoska potrawa.

Nie tak dawno temu czytałem o kobiecie, która zgodziła się by od jej zmarłego syna pobrać narządy do transplantacji. Niby nic nadzwyczajnego, sprawa jakich są tysiące. Tyle, że kobieta zgodziła się również na to, by przeszczepić twarz syna człowiekowi, który uległ wypadkowi. Przeczep ten się przyjął i uratował facetowi życie. Dla jego rodziny to cud, dla matki zmarłego dawcy zapewne trauma. Wyobraźcie sobie, że widzicie twarz zmarłej, bliskiej wam osoby, którą nosi inny człowiek. Horror. Ale matce, Pani Matce, należy się wielki szacunek. Taki szacunek należy się wszystkim rodzinom dawców. Ludzie ci odkładają na bok swoją tragedię i ratują życia anonimowym osobom. Dlatego też dostałem szoku czytając komentarze pod artykułem o przeszczepie twarzy. Do hektolitrów jadu w polskim internecie przywykłem, więc pomijam chamskie i durne wpisy trolli. Jednak było tam też wiele poważnych wpisów, porównujących ciała dawców do zarzynanych prosiaków. Ludzie piszący o tym, że nigdy się nie zgodzą, by pobrać od nich lub od ich bliskich narządy do przeszczepu, powołujący się na moralność, szacunek do zwłok, czy inne wyssane z palca głupoty. Ciekawe, czy gdyby to oni lub ich najbliżsi potrzebowali przeszczepu, który ratuje życie lub zdrowie, to w imię tejże moralności poprosiliby o narządy od wspomnianej świni...

Niestety wiem o czym piszę. Wiem to aż za dobrze. Nie chodzi tu o to, że sam jestem zadeklarowanym dawcą narządów, szpiku i krwi. Życie się tak ułożyło, że przed dwoma laty musiałem pochować brata. Dostałem telefon od lekarzy (brat zmarł w Anglii) z pytaniem czy zgadzam się na to, by pobrać narządy. W jednej chwili – którą zapewne zapamiętam do końca życia – świat się zatrzymał. Myśli tysiące. Rozpacz, żal, niedowierzanie, szok. Wszystko naraz. Poprosiłem o chwilę do namysłu. Chciałem wrócić do domu, skonsultować się z rodziną. Niestety na to nie było czasu. Decyzja musiała zapaść niemal natychmiast. Otępiały i rozżalony wyraziłem zgodę. Całą podróż znad morza (gdzie spędzałem urlop) do Kielc, targały mną sprzeczne emocje. Zastanawiałem się jak na moją decyzję zareaguje rodzina. Obawiałem się zobaczyć ciała brata przed kremacją. Bałem się, że będzie zdeformowane, przed oczami migały mi różne sceny żywcem wyjęte z horrorów. Na szczęście rodzina przyjęła moją decyzję ze zrozumieniem, a Filip – w garniturze i swojej ulubionej koszulce Pirmusa - wyglądał tak naturalnie, jakby ucinał sobie drzemkę.

Pół roku później – w święta Bożego Narodzenia otrzymaliśmy kartkę z Anglii. Zawierała ona podziękowania od człowieka, któremu przeczepiono wątrobę. I znowu targały mną sprzeczne emocje. Z jednej strony zrobiło mi się bardzo miło, że przynajmniej jednej osobie udało się pomóc. Z drugiej strony byłem cholernie wkurwiony czytając, że ów biorca może się cieszyć zdrowiem żyjąc z wnukami, a brat odszedł przed 30 urodzinami. Gdy ochłonąłem zrozumiałem, że nie mogłem postąpić inaczej.

Wiem, że ciała dawców nie są traktowane jak szlachtowane prosiaki. Dawcy są jak pizza. Każdy lubi pizzę. Nawet najedzony człowiek nie oprze się kawałkowi świeżej pizzy. Dlatego bądźmy dobrzy jak pizza, pokażmy środkowy palec Kostusze. Skoro nas zabiera, dajmy kawałek siebie innym, ratując im życie. A śmierć niech spierdala.



środa, 11 czerwca 2014, rflagg

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: spirit_horse, *.dynamic.chello.pl
2014/06/11 17:18:20
był kiedyś taki film... "Chrystus z Montrealu", bardzo fajna opowieść jak można komuś innemu sprawić cud, podarować życie, wskrzesić go na nowo, nie trzeba wcale chodzić po wodzie ani rozmnażać chleba i puszek z makrelą w pomidorach... wystarczy coś oddać
Zobacz Commercial Service na Oferteo.pl