sport, polityka, z życia wzięte
Blog > Komentarze do wpisu

Nowy rozdział

Obiecałem sobie nie wylewać wiadra pomyj na selekcjonera Nawałkę za sam fakt wybrania go na to stanowisko. Bo przecież niemal cała piłkarska Polska po tej nominacji musiała rzucać frazy typu: „zamienił stryjek siekierkę na kijek”, „z deszczu pod rynnę” czy po prostu „o ja pierdolę”. To nie selekcjonera Nawałki wina, iż prezesa Bońka poza pięknym PR'em niewiele różni od poprzednika. Nawałka dostał szansę, więc będzie kręcił bat z gówna na miarę swoich możliwości, a te patrząc na jego trenerskie wyniki są raczej mizerne. Bo czym różni się selekcjoner Nawałka od Selekcjonera Fornalika? Ano tym, że też prowadząc Śląski klub osiągał wyniki lepsze niż się spodziewano. Z tą jednak różnicą, iż „Smutny Waldemar” wskakiwał z Ruchem na podium, czy sięgał po Puchar Polski. Fornalikowi z Górnikiem zdarzyło się tylko poocierać o podium – jak widać to Bońkowi wystarczyło. Niezrozumiałym wydaje się logika prezesa PZPN – skoro uparł się na opcję polskiego trenera, czemu nie wybrał „fachury”, która w rodzimej lidze coś ociągnęła? Bał się, iż pod skrzydłami Urbana reprezentacja skompromituje się na miarę poczynań Legii w pucharach? Nie chciał się przejechać jak Lech na Rumaku? Cholera wie co kierowało poczynaniami rudego prezesa PZPN – teraz pozostaje nam tylko trzymać kciuki i mieć nadzieję, że wiedział co czyni.

W wywiadach po nominacji na selekcjonera, Nawałka często odwoływał się do czasów współpracy z Beenhakkerem – ten też zaczął przygodę z naszą reprezentacją tak, iż Antoni Piechniczek i jego towarzysze ostrzyli już widły i zapalali pochodnie. A mimo to wygrane eliminacje do austriacko-szwajcarskiego Euro były ostatnim pozytywnym zdarzeniem w naszym reprezentacyjnym futbolu. Dajmy zatem Nawałce czas, nie żałujmy grosza na ofiarę i módlmy się za szczęśliwe losowanie do eliminacji Euro 2016.

Nieraz udowodniliśmy, że jesteśmy gościnnym narodem. Miło, że w futbolu to się nie zmienia. W „naszych” Mistrzostwach Europy” mięliśmy tak prostą grupę, że aż głupio było z niej wyjść – więc jako współgospodarz daliśmy się pobawić Grekom i Czechom. W 2013 roku nasi bracia Słowacy przeżywają trudne chwile – wygrali jeden mecz – postanowiliśmy rozszerzyć naszą maksymę. Gości nie witamy już tylko chlebem i solą. Witamy ich też możliwością spuszczenia nam wpierdolu. Tak ku pokrzepieniu.

Zawsze uważałem, że życie imigranta to ciężka sprawa. Żal mi było patrzeć na Polaków, którzy w kolejnym już „meczu o honor” marzyli o utarciu nosa „Synom Albionu” - skończyło się jak zawsze po „cudzie na Wembley” i nos można było co najwyżej wysmarkać. Polacy, którzy za chlebem wyjechali do Niemiec zapewne modlą się, by „Orły” w kolejnych eliminacjach nie trafiły na reprezentację prowadzoną przez Joahima Loewa. Ale już Boniek zadbał o to, by w maju 2014 zrobiło im się głupio przy okazji sparingu z naszymi zachodnimi sąsiadami. Niebawem będziemy się bali emigrować do San Marino, by kibice kelnerów i listonoszy nie zapraszali nas na piwo i wspólne oglądanie meczu na odwróconym szczycie grupy. 

Najzabawniejsze jest to, że nie jestem jedynym wkurwionym kibicem, który po kolejnej klęsce będzie wierzył. Znów będziemy sobie tłumaczyli, że porażki w sparingach nic nie znaczą, a eliminacje przejdziemy jak burza. Nawet jeśli w grupie trafimy na mocniejsze reprezentacje niż te Bezludnej Wyspy, Dzieci z Bulerbyn czy Ofiar Min Przeciwpiechotnych.

sobota, 16 listopada 2013, rflagg

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Pihet, *.wroclaw.vectranet.pl
2013/11/16 11:59:42
Jestem zwolennikiem Bońka i Nawałki,czemu? A to że pierwszy nie kradnie jak poprzednicy,a drugi ma jaja i postawił na rodzimą lige. Wprowadzenie np. Brzyzkiego czy też Krychowiaka wniosło sporo do reprezentacji,pomyłką była obrona,jeśli obrońca ma problemy z trafieniem w piłkę no to coś tu jest nie tak! Dam szanse obecnemu selekcjonerowi i poczekam na rozwój wydarzeń. A Twój artykuł? Jak zwykle na dobrym poziomie ;)
Zobacz Commercial Service na Oferteo.pl