sport, polityka, z życia wzięte
Blog > Komentarze do wpisu

Okiem Saurona

 

Czytaliście „Ostatniego władcę Pierścienia? Kiriłła Jeśkowa? Jest to powieść o wojnie w tolkienowskim Śródziemiu, tyle, że przedstawiona ze strony Mordoru. Wspomnienie o tej książce naszło mnie gdy czytałem kilka tekstów opisujących ciężki los muzyków, za który w dużej mierze mają odpowiadać zachłanni właściciele oraz menagerowie knajp. Postanowiłem Wam przedstawić, jak organizowanie koncertów wygląda z naszej „menagersko-właścicielskiej” strony, ale zaznaczam, iż opieram się tylko na doświadczeniu zdobytym w naszym Mordorze – Kielcach.

Gdy czytałem, jak muzycy narzekają, że knajpy nie dają im zarobić,a czasem łaskawie rzucą jakieś piwko za grę, to ogarniał mnie pusty śmiech. Tyle, że ludzie totalnie z zewnątrz, mogą pomyśleć, że knajpy zarabiają na krwawicy grajków, a ci pozbawieni możliwości zarobkowania nie mają kasy na fryzjera, przez co muszą chodzić z długimi włosami. Nie stać ich też na nową parę spodni, więc chodzą w tych ścioranych dziurawych jeansach, No bez jaj. Żyjemy w czasach,w których człowiek, a zwłaszcza artysta musi umieć się sprzedać. Jeśli nie umie, to może sobie zaiwaniać autobusami śmigając na akordeonie, licząc, że ludzie wrzucą co nieco do kubka. Jeżeli taka perspektywa przeraża, a ambitny grajek chce być muzykiem profesjonalistą, to musi wiedzieć, że koncert, to nie tylko wyjście na scenę, zagranie kilkunastu numerów i liczenie mamony. Koncert najpierw trzeba zorganizować – innymi słowy kasę wrzucić i mieć nadzieję, że ta wróci – najlepiej zwielokrotniona.

Co to znaczy zorganizować koncert? Pozwólcie, że przedstawię to na naszym, woorowym przykładzie. Jeżeli chcemy, żeby koncert brzmiał i wyglądał lepiej niż próba w garażu u dziadków, to musimy wyłożyć kasę na oświetlenie i akustyka. Chcemy, aby ludzie przyszli, więc musimy temat nagłośnić – facebook, to troszkę za mało, także drukujemy plakaty i opłacamy ekipę, która je rozwiesi. Musi być bezpiecznie, więc inwestujemy w ochronę i pana, który będzie sprzedawał bilety. Wybaczcie, że nie podam dokładnych kwot - powiedzmy, że obowiązuje mnie tajemnica handlowa. Ale za wyżej wymienione sprawy organizacyjne musimy wyrzygać około tysiąc złotych.

Dopiero od tego momentu możemy zacząć rozmowę o wynagrodzeniu dla kapel. Tysiąc złotych, czyli innymi słowy sto biletów za dychę, aby na koncercie nie być w plecy. Nie takie znowu straszne, ale nawet najświeższa historia pokazuje, że jak na Kielce, to może być przeszkoda nie do przeskoczenia. Na łamach Rock on line przeczytałem relację z ostatniego „Metalcore'u”, który odbył się w zeszłą sobotę. Pani redaktor koncertem była zachwycona – trudno się dziwić, ludzie bawili się świetnie. Tyle, że spójrzmy sucho na liczby. Zagrały 4 kapele, wstęp 8 zł a frekwencja oscylowała w granicach 80 osób. Sami sobie policzcie: 80 biletów po 8 zł i podzielcie to na 4 kapele. O akustyku nie wspominam, bo chłopaki nauczeni doświadczeniem zainwestowali w sprzęt i nagłośnili się sami.

Kto zatem odpowiada za to, iż muzycy klepią biedę? Knajpy czy fani, którzy zamiast bawić się na koncertach, wolą słuchać muzy z youtube'a? Okay, możecie powiedzieć, że zespoły grające na wspomnianym „Metalcore'rze” nie były na tyle znane, aby pokusić się na wyjście na koncert, mimo, iż cena do tego zachęcała. Tyle, że takich przykładów mogę mnożyć dopóty, dopóki nie zanudzę Was na śmierć. Mnie osobiście najbardziej zaszokował fakt, iż musieliśmy dokładać do koncertu Lao Che. Byliśmy przekonani, że na taki koncert, to nawet tak oporna na koncerty kielecka publika wykupi wszystkie bilety. No cóż, udało się sprzedać 2/3 biletów i mimo, iż koncert był rewelacyjny to miny mieliśmy nietęgie.

Niestety w Kielcach rock czy metal mają się mocno średnio, punk się jeszcze jakoś trzyma, a po zupełnie drugiej stronie bieguna jest hip-hop. Zorganizowaliśmy kilka koncertów hip-hopowych, na temat ich jakości się nie wypowiem, bo totalnie się nie znam. Faktem jest to, że bilety były drogie, a sala pękała w szwach. Może czas wymienić glany na adidasy, ściąć włosy i uczyć się rapować? A może zamiast narzekać na knajpy, które dają możliwość na zagranie koncertu i pokazanie się przed szerszą publiką, lepiej skupić się na sobie. Pracować nad lepszym materiałem i wytrwale dążyć do celu?

czwartek, 03 października 2013, rflagg

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Zobacz Commercial Service na Oferteo.pl