sport, polityka, z życia wzięte
Blog > Komentarze do wpisu

Efekt dnia poprzedniego

               „Kurwa mać!” to chyba najpopularniejsza fraza, padająca wczoraj w polskich domach, pubach czy w strefach kibiców między godziną 20:45 a 22:45. Konkurować z nią może jedynie „polej” bo , niestety gry polskich piłkarzy od drugiej połowy pierwszego meczu z Grecją oglądać się na trzeźwo nie dało.

                Szkoda. Cholerna szkoda. Na kolejną tak realną szansę na wyjście z grupy w imprezie rangi mistrzowskiej będzie bardzo trudno. W ogóle dostać się na takową  imprezę to będzie nie lada wyzwanie. Przez to, że nie graliśmy meczów eliminacyjnych do euro 2012 obsunęliśmy się gdzieś na miejsca blisko 7 dziesiątki rankingu FIFA, co oznacza, że podczas losowań będziemy traktowani niewiele lepiej  niż ekipy Andory czy San Marino. A mogło być zupełnie inaczej. Kurwa mać! Powinno!

                Szokujące było to, że UEFA wybrała Polskę i Ukrainę jako gospodarzy mistrzostw Starego Kontynentu. Powstały piękne stadiony, przybyło dróg – oczywiście nie tyle ile było zaplanowanych do czasu rozpoczęcia mistrzostw (pozdro politycy) ale zawsze lepszy rydz niż Tusk nic.

Grupę na którą trafiliśmy, można określić na dwa sposoby : wymarzona – dla Polaków, Greków, Rosjan i Czechów – oraz : słaba – dla pozostałych. Do 45 minuty meczu otwarcia, wszystkie znaki na niebie i ziemi, a raczej na murawie stadionu Narodowego, wskazywały na to, iż marzenia polskich kibiców się spełnią. Prowadzimy po bramce Lewandowskiego, gramy w przewadze i … klops. Od tego momentu coś w naszych piłkarzach pękło. Cudem (Tytoń) uratowany remis z grekami  sprawił, że pierwszy raz od 86 (?)  nie rozpoczęliśmy turnieju od wtopy, co sprawiło, że mecz numer 2 z Rosją nie był meczem o wszystko. Ba! Zremisowany mecz ze „Sborną”, po którym nie wiedzieć czemu przybyło wielu hurra optymistów mogliśmy nawet przegrać, a i tak ostatni grupowy mecz z Czechami nie byłby meczem tylko o honor, a spotkaniem, którym mogliśmy wywalczyć awans. Cudowna bramka Kuby  Błaszczykowskiego nic tak naprawdę nie zmieniła. Do starcia z Czechami przystępowaliśmy jako drużyna niepokonana. Wow! Ale aby wyjść z grupy, rodaków Krecika musieliśmy pokonać. Pierwsze 20 minut wlało nadzieję w serca polskich kibiców, niestety później trzeba było polewać coraz szybciej, bo gra biało-czerwonych z każdą minutą  słabła.  Aż nastała 72 minuta. Wtem jak Polska długa i szeroka słychać było jeno „Kurwa mać”. Porażka, pompowany od miesięcy balonik pękł. Eh… polej.

niedziela, 17 czerwca 2012, rflagg

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Zobacz Commercial Service na Oferteo.pl